Gdy wybuchniesz złością, możesz to naprawić

by Zuza Skrzyńska

Celem rodzicielstwa nie jest unikanie błędów za wszelką cenę. Ważne, żeby te błędy potem naprawiać. Kiedy wybuchniesz na dziecko złością, możesz naprawić nadwyrężoną relację. Jak to zrobić?

NIE MA RODZICÓW, KTÓRZY SIĘ NIE ZŁOSZCZĄ

Odkrycie rozmowy naprawczej (a odkryłam ją dzięki Gosi Musiał, która opowiadała o niej w TYM podcaście) było przełomowe w mojej pracy nad wybuchami własnej złości. Bo wiesz, nie ma rodziców, którzy się nigdy nie złoszczą. 

Nie każdy się tym chwali, bo wstydzimy się złości. Bywa, że traktujemy ją jako słabość (“przecież dorosły powinien umieć się ogarnąć”). Tymczasem złość to ważna emocja i jak się złościliśmy od czasu, gdy pojawił się pierwszy człowiek, tak będziemy się złościć nadal, aż ludzkość się skończy.  

Chyba że jakaś kosmiczna technologia umożliwi wyłączenie emocji. Bo ta złość, to emocja jak każda inna. Ma takie samo prawo, by wybrzmieć, jak radość, smutek czy lęk. Złość o czymś ważnym nas informuje – o niezaspokojonych potrzebach. O tym, że dobrze się teraz sobą zaopiekować, że nasze granice zostały przekroczone. Złość łączy się z pierwotnymi mechanizmami przetrwania, co oznacza, że bez niej dawno byśmy zginęli. Warto więc przybić jej piątkę i nauczyć się z nią żyć.


NIKT TAK NIE PRZEKRACZA NASZYCH GRANIC, JAK DZIECI

Przyznaj sama – nikt tak popisowo nie potrafi zajść nam za skórę, jak własne dzieci. Maluchy uczą się naszych granic i że one w ogóle są, a każdy ma inne. Chcą się dowiedzieć, co się wydarzy, kiedy zostaną przekroczone. Ich życie to nieustanna nauka, ciągłe testowanie. W tym zaawansowane testy naszej cierpliwości. 

W dodatku jeśli jesteśmy niewyspane, zmęczone, zestresowane, to o wybuch złości nietrudno. Serio. Rodzice krzyczą na swoje dzieci. Nawet na niemowlaki. I zanim kogokolwiek będziesz teraz w myślach oceniać, powiem Ci, że to jest okej się złościć. Można być zmęczoną, bezsilną, przygwożdżoną do ściany trudnymi emocjami. Ze złością kipiącą uszami. 

W porządku jest się złościć i nie – nie da się nie złościć w ogóle. Nad złością można pracować, przeżywać ją lepiej, rozładowywać bezpieczniej, bez szkody dla innych. Ale nie da się jej całkowicie powstrzymać. Pracy z własną złością poświęcę osobny wpis, bo to jest temat rzeka. A teraz powiem Ci, że jak już ta złość się z Ciebie na dziecko wyleje, możesz to naprawić. 

Ta wiadomość może być dla Ciebie prawdziwie uwalniająca. Nie wszystko stracone. Nie zniszczyłaś dziecku życia, a naruszoną relację z maluchem możesz zreperować. Tu i teraz. Jeszcze jedną ważną rzecz chcę Ci teraz powiedzieć.


W PORZĄDKU JEST SIĘ MYLIĆ

Taki jest przekaz, kiedy mylimy się, popełniamy błędy i nasze dziecko to widzi. Potem naprawiamy to. I maluch wie, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Że nie ma ludzi „doskonałych” i to jest okej. Nasze dzieci też nie unikną własnych błędów. Szkoda, żeby się z tego powodu biczowały. 

Więc i my się nie biczujmy, tylko wyciągajmy wnioski i dokonujmy naprawy. Za każdym razem, kiedy te błędy się wydarzą, a będą się wydarzać na pewno. Tak jest człowiek skonstruowany.

Proces naprawczy po wybuchu złości, oznacza wrócenie do siebie nawzajem w rozmowie. Uznajemy wtedy prawo dziecka do trudnych emocji. Te trudne emocje są wtedy, gdy dziecko straszymy. Kiedy wybuchamy złością albo wypowiadamy raniące słowa. Każdemu z nas się to zdarza.

A jeśli istnieje rodzic, co nigdy na dziecko głosu nie podniósł albo nie sprawił mu przykrości w inny sposób, to mi go pokażcie. Zgłoszę go do telewizji albo do nagrody Nobla. 


NAPRAWIANIE – WZIĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWOJE EMOCJE

Jednym z celów rozmowy naprawczej jest wzięcie (przez rodzica) odpowiedzialności za swoje emocje, swoją złość. Chodzi o to, żeby dziecko nie czuło się winne. Że my, rodzice, bierzemy na klatę swoje wybuchy, nie obarczając malucha ich ciężarem.

Jak wspomina poczciwy Jesper Juul w swojej książce “Twoje kompetentne dziecko”, dzieci mają ogromną tendencję do brania winy na siebie. Robią to nawet wtedy, gdy tego nie widzimy, nie mamy tego świadomości. Zależy im ponad wszystko na dobrej relacji z rodzicami. Bo rodzice to przetrwanie, to najważniejsze dla dziecka osoby. Im bliżej rodziców, tym bezpieczniej. 

Obarczanie się winą za trudne emocje dorosłych może odcisnąć piętno na psychice dziecka. Tu i teraz, jak również długofalowo, w dorosłości. Dlatego tak ważne jest, żeby nie żalić się, nie mówić o sobie w rozmowie naprawczej, a o dziecku. Nie szukać winnych, nie tłumaczyć się, nie wybielać. 


“BO TY MNIE ZDENERWOWAŁEŚ”

W praktyce chodzi o to, żeby podczas rozmowy nie mówić:

  • “Przepraszam, że wybuchłam złością. To by się nie stało, gdybyś mnie nie rozzłościł”,
  • “Przez Ciebie się zdenerwowałam, nie ma się co dziwić, skoro tak się zachowujesz”,
  • “Gdyby nie Twoje krzyki, to bym się nie rozzłościła”,
  • “Nie miałam już do ciebie cierpliwości, do twoich jęków”,
  • “Mówiłam ci, że tego nie lubię, ale musiałaś mnie wkurzyć”.

Takie wypowiedzi przerzucają winę na dziecko. Pomyśl sobie, jak mąż chce się pogodzić po kłótni. Jeśli powie “Sorry stara, ale trzeba mnie było nie wkurzać”, to czy będzie to dla Ciebie naprawieniem relacji?


NIE UMNIEJSZAJ EMOCJI DZIECKA

Rozmowa naprawcza oznacza nie tylko wzięcie odpowiedzialności za swoją złość, ale też uznanie trudnych emocji dziecka. Przyznanie, że tak, mogło czuć się z tym źle. Miało prawo zareagować złością, smutkiem, żalem, frustracją, lękiem. To kolejny element naprawczy.

Dlatego lepiej unikać takich sformułowań, które mogłyby umniejszać przeżyciom malucha:

  • “Nie przesadzaj, nie musiałaś tak krzyczeć”,
  • “No nie ma o co tak płakać, przecież nic takiego się nie stało”,
  • “Daruj sobie już te wrzaski”,
  • “No już, skończ płakać”.

W moim odczuciu ważne jest też, by nie odwracać ról. Nie obarczać malucha swoimi emocjami, nie robić z niego rodzica, który ma wysłuchać i wesprzeć. Nie skupiać się na tym, że MI, rodzicowi, jest smutno, przykro i żal, bo podniosłem głos. To nie o emocje dorosłego się rozchodzi. Rozmowa naprawcza jest o dziecku. Własne trudne emocje warto “przepracować” z innym dorosłym, albo… z samym sobą. 


WYSŁUCHAJ, CO MALUCH MA DO POWIEDZENIA

Warto wysłuchać, co dziecko chce powiedzieć. Uważnie, bez oceny. Przyjąć jego słowa takie, jakie są. Zdarza się, że dziecko jest za małe, nie potrafi albo nie chce rozmawiać i to jest okej.

Jeśli nie potrafi rozmawiać, to potrafi Cię usłyszeć i to się bardzo liczy. Rozmowy naprawcze warto przeprowadzać nawet z niemowlakami – kto wie, kiedy w pełni je zrozumieją. Może szybciej, niż nam się wydaje. Przy okazji sami nabieramy wprawy. 

Gdy dziecko rozmawiać nie chce, nie ma co na siłę ciągnąć go za język. Wystarczy, że w kilku krótkich zdaniach wyjaśnisz co i jak. Jeśli chcesz, na koniec możesz przeprosić, ale nie jest to konieczne. Najważniejsze jest wysłuchanie, wzięcie odpowiedzialności i uznanie emocji dziecka. 

Wypowiedzenie tego, co mogło się z nim dziać. Dzięki temu maluch może ułożyć sobie w głowie całą sytuację, zaakceptować własne trudne emocje. Ta akceptacja pełni kluczową rolę w radzeniu sobie z emocjami również w dorosłości. 


CO WARTO POWIEDZIEĆ W ROZMOWIE NAPRAWCZEJ

Gdy emocje już opadną i wyczujesz odpowiedni moment na rozmowę (u nas najlepszy jest wtedy, gdy córka jest spokojna i kiedy ja już całkiem ochłonę), możesz tak zacząć rozmowę: “Chciałabym z tobą porozmawiać o tym, co się stało, bo:

  • widziałam, że byłaś smutna,
  • wydaje mi się, że się przestraszyłeś,
  • myślę, że to, co powiedziałam, mogło cię zranić/być dla ciebie krzywdzące,
  • widzę, że mogłaś być na mnie zła.”

Potem możesz zapytać, czy córka lub syn chce Ci coś na ten temat powiedzieć. Wtedy wystarczy, że Ty będziesz mówić. 

“Kiedy powiedziałam, że ciagle tylko jęczysz bez powodu widziałam, że to było dla ciebie raniące. Chcę Ci powiedzieć, że tak naprawdę byłam wtedy bezsilna, bo chciałam Ci pomóc, ale nie wiedziałam jak.”


REAKCJA DZIECKA

Maluch może zareagować jakby nigdy nic, powiedzieć “okej” i bawić się dalej. Może sprawiać wrażenie, jakby w ogóle tej rozmowy nie było. Nie zniechęcaj się tym absolutnie. Istotne jest to, co Ty powiedziałaś.

Dziecko może też na nowo przeżywać tamte emocje. Zasmucić się, zezłościć i to jest okej. W takiej sytuacji dobrze te emocje przyjąć i towarzyszyć maluchowi do czasu, aż w pełni wybrzmią.

Brzmi może poetycko, ale chodzi o to, żeby siedzieć niedaleko dziecka, kiedy krzyczy lub płacze. Być obok, aż te emocje mu “odpuszczą”. Możesz wtedy powiedzieć:

  • Widzę, że ci smutno. Płacz ile potrzebujesz/w porządku jest płakać.
  • Widzę, że ci żle. Jestem przy tobie.
  • W porządku jest się złościć. Możemy pokrzyczeć razem.
  • Czy chcesz się teraz przytulić?


JEŚLI NIE MASZ SIŁY 

Na koniec chciałabym powiedzieć Ci, że jeśli nie zawsze będziesz mieć siłę na rozmowę naprawczą, bo wkurw Ci długo nie odpuszcza, to jest w porządku. Ja sama do pewnych sytuacji wracam dopiero na drugi dzień, albo później. Czasem w ogóle, gdy nie mam siły, kiedy gdzieś mi to umknie. Ale cieszę się z każdej takiej naprawczej rozmowy. To zawsze jest krok do przodu. 

Pisząc ten tekst, korzystałam z informacji zawartych w poniższych książkach/źródłach:

1. “Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko. Poradnik dla rodziców” M. McKay i inni, rok wydania 2012, Wydawnictwo MiND.
2. “Dziecko z bliska. Zbuduj z dzieckiem szczęśliwą relację”, A. Stein, rok wydania 2019, Wydawnictwo Mamania.
3. “Twoje Kompetentne dziecko. Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?”, J. Juul, rok wydania 2011, Wydawnictwo MiND.
4. Podcast “W krainie emocji”, wywiad z Małgosią Musiał”: http://rodzicemjestem.pl/2019/05/28/rj-14-w-krainie-emocji-rozmowa-z-malgorzata-musial/

1 komentarz

To też może Ci się spodobać

1 komentarz

Złość rodzica - dlaczego inni rodzice też się złoszczą? 5 października, 2020 - 2:33 pm

[…] więc wybuchniesz złością na dziecko, napraw relację w rozmowie naprawczej – KLIK, a potem żyj […]

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda