Co właściwie robią matki na tych wszystkich urlopach?

by Zuza Skrzyńska
na macierzyńskim

Jest taki zawód, za który w pieniądzach wynagrodzenia się nie otrzymuje. Polega na kreowaniu społeczeństwa poprzez kształtowanie nowych pokoleń. Jest to praca 24h na dobę i właściwie do końca życia. Bez przerw. 

Dosłownie nie da się wyjść z roboty, nawet nocą. Ona jest w głowie, sercu. To praca całą sobą. Ingerująca w ciało od samego początku. To też praca fizyczna. Noszenie, bujanie, przysiady. Bieganie, skakanie, przewroty. Blokowanie ciosów. Reagowanie w ułamek sekundy. Presja czasu i praca w stresie. Wyznaczanie priorytetów. Trening asertywności. Komunikacja bez przemocy. Negocjacje i mediacje. Strategiczne myślenie. Planowanie. Wyprzedzanie zdarzeń. Wychodzenie z własnej strefy komfortu non stop. Żadna inna praca nie daje takich doświadczeń.

Ta robota to nieustanna praca nad sobą. Ćwiczenie empatii, życzliwości i łagodności względem siebie. Konfrontacja ze wszystkimi niewspierającymi przekonaniami, wpojonymi w całym dotychczasowym życiu. Wyciąga nieujawnione lęki nawet z czasów wczesnego dzieciństwa. Testuje relacje i więzi z innymi i z samą sobą. Uczy zasypiania o każdej porze, w każdych warunkach. I jeszcze ważne zadania, do tej pory czasochłonne, wykonuje się w zaledwie kilka minut.

Brzmi jak jakieś szkolenie dla komandosa, co? Tymczasem, jak już dawno się pewnie domyśliłyście, chodzi o macierzyństwo.


“JA TYLKO ZAJMUJĘ SIĘ DZIECKIEM”

  • „Mój mąż pracuje, a ja tylko zajmuję się dzieckiem”.
  • „Inne mamy się rozwijają, ja siedzę w domu na wychowawczym”.
  • „Powinnam robić więcej/lepiej/częściej, skoro już jestem na urlopie macierzyńskim i mam tyle czasu”.

Tymczasem bycie mamą to jedno z cenniejszych i zarazem najtrudniejszych doświadczeń zawodowych. Co właściwie robią mamy, “siedząc” na tych wszystkich urlopach? Bo na pewno nie odpoczywają. Bycie mamą i opieka nad dziećmi to często zarządzanie wieloma projektami. I tak, w związku cenne jest partnerstwo, nie ma już sztywnego podziału ról społecznych na damskie i męskie, a jednak wciąż duża ilość obowiązków związanych z wychowaniem potomstwa czy prowadzeniem domu spoczywa na barkach kobiet. Niezależnie od tego, czy na co dzień pracują opiekując się dziećmi, czy też na etacie w biurze. 

 

MAMY BYWAJĄ PRZECIĄŻONE

Dlaczego? Przyczyny mogą być przeróżne. Z jednej strony zewnętrzna presja społeczna, która nadal ma się całkiem dobrze, mimo że nie każda z nas jej bezpośrednio doświadcza. Z drugiej strony wewnętrzne, negatywne przekonania i wzorce wyniesione z domu. Z trzeciej strony dzieci z mamozą, gdzie bez mamy się nie da (serio, tak może się zdarzyć) czy partnerzy, z którymi nie umiemy rozmawiać o podziale obowiązków, lub którzy w ogóle nie chcą nawet o tym słuchać.

Tym sposobem często to właśnie mamy chodzą na wywiadówki, pilnują terminów szczepień, załatwiają formalności związane ze szkolnymi wycieczkami, pilnują płacenia rachunków czy kontrolnych wizyt z psem u weterynarza. Niezależnie od tego, czy problem przeładowania obowiązkami dotyczy również Ciebie, nie ulega wątpliwości, że wiele matek ogarnia zbyt dużo projektów, a odpowiedzialność za nie może być przytłaczająca. I nie, nie wszystko to tylko kwestia organizacji, o czym zresztą pisałam TUTAJ.

 

MACIERZYŃSTWO JEST PRACĄ 24H NA DOBĘ

Nie ma urlopu od bycia mamą, ponieważ matki pracują również na nocną zmianę. Przynajmniej przez pierwsze lata życia dziecka. Opieka nad dziećmi, również podczas “urlopu” macierzyńskiego czy wychowawczego (kto w ogóle wpadł na genialny pomysł nazwania tego czasu “urlopem?) może obejmować realizację takich projektów, jak:

  • projekt „DOM” – dbanie o komfort życia domowników oraz ich codzienne otoczenie,
  • projekt „ZDROWIE” I „WIEDZA” – budowanie odporności i koordynacja współpracy z ochroną zdrowia i różnymi innymi placówkami,
  • projekt “WYPOCZYNEK” – planowanie wakacji, cała logistyka związana z przygotowaniami do wyjazdów i ogarniania się po powrocie. 


CAŁKIEM DOBRE CV

To tylko początek listy, ponieważ praca mamy to przynajmniej kilkanaście pozycji – jeśli nie więcej – którymi śmiało można by się pochwalić w CV:

  • zarządzanie zespołem,
  • zarządzanie czasem,
  • zarządzanie budżetem,
  • budowanie relacji,
  • trening cierpliwości,
  • wychodzenie ze strefy komfortu psychicznego oraz fizycznego,
  • negocjacje i mediacje,
  • praca w stresie i deprywacji snu,
  • wykonywanie zadań pod presją czasu, „gaszenie pożarów”
  • multitasking,
  • szlifowanie asertywności i umiejętności komunikowania granic,
  • wzmacnianie odporności psychicznej (swojej i dziecka),
  • zarządzanie kryzysowe,
  • planowanie i organizowanie eventów,
  • udzielanie pierwszej pomocy,
  • monitorowanie stanu zdrowia i współpraca z różnego rodzaju specjalistami,
  • nieustanne podnoszenie swoich kompetencji.

 

“DO BIURA TO JA SZŁAM ODPOCZYWAĆ”

Trochę tak i trochę nie. Kiedy po pierwszym macierzyńskim wróciłam do pracy na etacie, faktycznie w biurze odpoczywałam. Nie znaczy to, że zaniedbywałam swoje obowiązki, ale że – mimo wymagającego stanowiska – było mi o wiele lżej, niż podczas dnia spędzonego z wymagającym, wysoko wrażliwym dzieckiem. 

Mogłam przebywać wśród innych dorosłych, rozmawiać o czymś innym niż pieluchy, zajmować się tym czymś “dorosłym”, co mnie interesuje. Co więcej, mogłam również sikać za zamkniętymi drzwiami i wypić kawę bez odpowiadania w międzyczasie na milion pytań “a co to?” czy “a dlaczego?”. Z drugiej strony po kilku miesiącach byłam wyczerpana. Moje dziecko budziło się w nocy kilka do kilkunastu razy. Potem cały dzień w biurze, a następnie wieczór z dzieckiem, obowiązki domowe i praktycznie brak wolnego wieczoru, bo pierworodna, choćby skały srały, w tamtym czasie nie zasypiała na noc wcześniej niż o godzinie 23. Czasy, gdy nie musiałam się skupiać przy komputerze przez cały dzień, trzymając powieki palcami, żeby mi się oczy nie zamknęły w robocie, zaczęłam wspominać z rozrzewnieniem. 

Jak widać różnie to bywa, a męczyć może zarówno praca w domu, tzn. na przykład taki “urlop” macierzyński, jak i praca na etacie.


NIE MA KONKURSU NA TO, KTO MA GORZEJ

Piszę o tym wszystkim, żeby dać znać, że konkurs na matkę roku nigdy się tak naprawdę nie zaczął. A licytacje dotyczące tego, kto ma gorzej, są kompletnie bez sensu. Warto natomiast pamiętać, że możemy czuć się przytłoczone niezależnie od tego jak i gdzie pracujemy – czy to w domu, czy w biurze, czy jeszcze gdzieś indziej. Mamy różny stopień wrażliwości, różne wsparcie z zewnątrz (lub jego brak), różne warunki, dzieci, temperamenty. Nie krytykujmy, nie zawstydzajmy i nie umniejszajmy emocjom – tym własnym i tym cudzym – również wtedy, kiedy dotyczą pracy.

I tak. zajmowanie się dziećmi to praca. Nie bez powodu płaci się za nią nianiom, a placówki też nie działają za darmo. Tak tylko przypominam 😉

A jeśli wciąż masz wyrzuty sumienia, że za mało się starasz, zbyt kiepsko ogarniasz albo jesteś niewystarczającą mamą, bo pracujesz opiekując się dziećmi/wróciłaś na etat, zobacz jak można poradzić sobie z biczowaniem się we własnych myślach – KLIK

2 komentarze

To też może Ci się spodobać

2 komentarze

Anitaa 22 czerwca, 2021 - 8:38 pm

Na szczęście mój mąż nie uważa, że macierzyński to wczasy pod gruszą tylko angażuje się w opiekę nad dzieckiem 🙂 Do pomocy sprawiliśmy sobie jeszcze zmywarkę, roombę i suszarkę, co znacznie ułatwia ogarnięcie codziennej rzeczywistości. Współczuję kobietom, które muszą robić wszystko same i nie mają wsparcia u najbliższych 🙁

Odpowiedz
Magda 23 czerwca, 2021 - 7:19 pm

Cała prawda ! Tyramy jak woły dzień w dzień 24 godziny i żeby ktoś jeszcze powiedział „ale z Ciebie fajna babka wszystko ogarniasz podziwiam cię „ ale po co ? Na ogół jest , ze przecież w domu siedzisz i NIC nie robisz . Bo jesteś w domu to pewnie leżysz z nogami na stole . Szkoda ze tak mało ludzi docenia jak ciężka praca jest opieka nad dzieckiem .
Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda